Strona główna

sto siedemdziesiąt cztery


23:49:45
Moi Drodzy, cieplutko się zrobiło. Ptaszki śpiewają, tulipany w babcinym ogródku dumnie kielichy swoje do słońca wyciągają, balsam brązujący wyszukałam w czeluściach łazienkowych półek, rower katusze przeżywa, pieski ze szczęścia machają ogonami i koty zresztą też. O, koty. PRZEJECHAŁAM PRZEJECHANEGO KOTA! Rozbebeszone to leżało na środku drogi, przyczajone w mroku, pachnące świeżą krwią i wnętrznościami, a ja po nim przejechałam! Kości pod kołami czułam, jego oddech na plecach i piskliwe "miau" oznaczające, żem winną za morderstwo martwego kota uznana zostałam. Mea culpa, kurwa mać.
Jeśli chodzi o tulipany to wszystkim wiedzie się doskonale i rosną sobie w najlepsze oprócz jednego, który miał niefarta trafić jeszcze w cebulce do mojej doniczki. Tego też zabiłam w czasie niedługim, a wykopując to, co pod ziemią na cebulkę jeszcze wyglądało, odkryłam, że dotykając takiej cebulki-martwego-tulipana ona robi donośne "pff". Pff. Kolejne morderstwo. Chyba bym się od siebie samej z daleka trzymała jakbym mogła.
Poza tym wszystkim, drodzy Czytacze, ostatnio przyciągam do siebie mężczyzn już całkiem dojrzałych, co to na żonatych i dzieciatych wyglądają. Przypierdalają się tacy do mnie o nie-wiadomo-co, a później napewno rodzinie przy obiedzie opowiadają, jaka to dzisiejsza młodzież pyskata i niewychowana, że czelność ma odpowiedzieć stosownie słownictwem podobnym do użytego wcześniej przez wyżej wymienionego Piernika.
I odchudzam się. To już taka tradycja się zrobiła. Ale będą jaja, jak serio się odchudzę, nie?
- moi Rodzice swego czasu mówili "o" zamiast "ą", np. mówio, piszo, gadajo
- i butelky?
- taa..

skomentuj (9)