sto osiemdziesiąt osiem

5 listopada 2017

Jestem mamą!! Jedyną, prawdziwą rodzicielką. Choć podobno to nie rodzenie, a operacja na dziecko. Więc przeżyłam operację na dziecko i mamy synka! Jedynego, prawdziwego, pierworodnego.
Dni mijają nam teraz na jedzeniu, spaniu i kupie – w różnej kolejności, zależy od humoru w/w pierworodnego. Ale głównie na jedzeniu. I kupie. Porankami, dniami, wieczorami i nocami popylam z co najmniej jednym gołym cycem (a maksymalnie z dwoma) po całym mieszkaniu, śniadanie jem o 13, a obiad przy stole zdarzył mi się już chyba razy trzy. Więc sobie radzimy, trochę czasami byle jak, ale radzimy. Potomek jest wredny po tatusiu, leniwy po mamusi, kaprysi, drze się, nie chce się odkleić od źródła mleka, najada się pod korek żeby później upieprzyć mlekiem czyste ciuchy swoje i obojga rodziców, moczem atakuje znienacka, a bąki sadzi imponujące. I proszę sobie wyobrazić, że można tęsknić za kimś, kto już dwie godziny śpi w drugim pokoju i się go od tych 120 minut nie przytulało.
czy to już pieluszkowe zapalenie mózgu?

Napisz odpowiedź


  • RSS