sto osiemdziesiąt pięć

11 lutego 2017

Łikendowo, w żadnym razie nie dla własnej przyjemności, a ze zwyczajnej potrzeby posiadania, co jakiś czas do pracy muszę docierać i z wyćwiczonym uśmiechem sprzedawać zza lady produkty wszelakie, w tym także niewiele dietetyczne.
Że ja: Polecam dziś pączki. Próbowałam, zjadłam, pyszny.
Że klient: Nie wątpię.
I teraz, że przepraszam bardzo, w co on nie wątpi? Że pączek, że pyszny, czy że zeżarłam?!
wszystko tak właśnie miało być

Napisz odpowiedź


  • RSS