sto osiemdziesiąt jeden

20 lipca 2014

Moi Szanowni, zestarzałam się. Kiedy? Nie wiem. Ale chyba się to stało w momencie, w którym zamiast cukierków na urodziny po raz pierwszy dostałam wódkę. Wódka jest nieodłącznym elementem dorosłego życia.
Dostałam na wczorajsze moje urodziny wódkę. Ale też cukierki, lizaki, koronę (!), kaktusa Błażeja, książkę, srebro i rower. ROWER! Który hamuje! I ma błotniki! I światełka. Przerzutki, żelowe siodełko, koszyczek z przodu i kokardę. Jak głupia małolata jeździłam dookoła domu tym moim rowerem z bananem na pysku i błyszczącymi z zachwytu oczkami. Bo oj się zachwyciłam! Orła żem też prawie wyrżnęła, bo jak się tyle lat jeździ rowerem bez hamulców to taki z hamulcami zaskakuje. Znienacka po naciśnięciu hamulca hamuje. Bezczelny.
A za rok będę mężatką :)))
somehow or other, my luck holds out

Jedna odpowiedź na “sto osiemdziesiąt jeden”

  1. 1 ~k Pisze :

    :)

Napisz odpowiedź


  • RSS