sto osiemdziesiąt

27 czerwca 2013

Ekipa blog.pl napisała mi maila, że dawno ich nie odwiedzałam. I mieli rację. Pisanie bloga jest głupie jeśli się bierze to na serio i na serio wylewa swoje smutki i żałości. Pisanie bloga jest zabawne, gdy się robi polewę ze swoich smutków i żałości.
Na chwilę obecną wszystko mi się tak uroczo układa, tak opływa łatwością realizacji i dostępnością, że trudno uwierzyć, że to to jest to „z górki”. Zawsze było pod górkę. Pod takie małe wzniesienie, ale zasapać się można było!
Knułam plany przez rok: że skończę studia, że pojadę do Holandii, że przywiozę trochę grosza, że odwiedzę Paryż, że się wyprowadzę z tego, tu cytat: nudnego jak piz*a miasta. Proszę sobie wyobrazić, że skończyłam studia, że pojechałam do Holandii, przywiozłam trochę grosza, odwiedziłam Paryż. Za niecałe dwa tygodnie będę kombinować przeprowadzkę.
To już chyba starość, że się ma to, czego się chce. A najgorsze w tym moim słodkim i miłym życiu jest to, że po odhaczeniu ostatniego punktu nie mam pomysłu na następne. W dorosłym życiu pojawiają się na bieżąco nowe punkty czy trzeba je jakoś wymuszać? Takie hmmm, nie mam żadnych planów, nie mam do czego dążyć, zacznę zbierać na lodówkę? Lub, wersja dla samotnych, na hydro-wargo-targacz? Jednak najprzyjemniej jest gonić króliczka, bo po dogonieniu może się okazać, że króliczek to kawał starego, żylastego mięsa.
the world was just as it had always been.

Jedna odpowiedź na “sto osiemdziesiąt”

  1. 1 ~autystyczny-mankut Pisze :

    To w takim razie można ci pozazdrościć takiej „starości” skoro wszystko się udaje :)

Napisz odpowiedź


  • RSS